17.10.12

Środa .


Środa.. niegdyś wyczekiwany dzień,
obecnie niezbyt dobrze go znoszę . 
Jestem lekko poddenerwowana 
idąc korytarzami, czy aby Go nie spotkam .
Nie chcę widzieć Jego miny.. 
Jego spojrzenia, przeraża mnie to .
Powoli moje odczucia gasną..
Nie są już tak silne i uporczywe jak wcześniej . 
Ale nadal się boję, 
chociaż znam sposób na pozbycie się
tego uczucia .. to nie trwa wiecznie . 
Góra kilka godzin dziennie . 
Za które jestem Ci niesamowicie wdzięczna . 
Źle, że to piszę, ale muszę to gdzieś wyrzucić 
z siebie, aby było mi lżej . 
Czuje się już dobrze jestem wręcz zszokowana,
że przyszło mi to tak łatwo . 
Jednocześnie boję się samej siebie .
Jestem nie pewna .
Bardziej niż zwykle, tylko nie wiem..

 czemu.?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz