Środa.. niegdyś wyczekiwany dzień,
obecnie niezbyt dobrze go znoszę .
Jestem lekko poddenerwowana
idąc korytarzami, czy aby Go nie spotkam .
Nie chcę widzieć Jego miny..
Jego spojrzenia, przeraża mnie to .
Powoli moje odczucia gasną..
Nie są już tak silne i uporczywe jak wcześniej .
Ale nadal się boję,
chociaż znam sposób na pozbycie się
tego uczucia .. to nie trwa wiecznie .
Góra kilka godzin dziennie .
Za które jestem Ci niesamowicie wdzięczna .
Źle, że to piszę, ale muszę to gdzieś wyrzucić
z siebie, aby było mi lżej .
Czuje się już dobrze jestem wręcz zszokowana,
że przyszło mi to tak łatwo .
Jednocześnie boję się samej siebie .
Jestem nie pewna .
Bardziej niż zwykle, tylko nie wiem..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz